niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 3

Chłopacy poszli do Dyrki, a ja na sale.
- Witam. Jest Meg Parks być może twoja wychowawczyni. Zaczynaj pani dyrektor przyjdzie za moment.
- Jasne.- zaczęłam śpiewać piosenkę Lady Gagi Born This Way. Zauważyłam, że na sale ktoś wszedł. Nie przejęło mnie to.
Skończyłam swój występ i usłyszałam brawa.
- Hej jestem Marika Cook i jestem dyrektorką.
- Dzień dobry.
- Bardzo odważna piosenka, ale wykonałaś ją fenomenalnie. Co sądzisz Meg?
- Jasne, że tak, a ty Maks?
Spojrzałam na bardzo przystojnego chłopaka, który spojrzał na mnie i się uśmiechnął.
- No jesteś młodą dziewczyną  z wielkim talentem i moim zdaniem powinnaś być w grupie wyższej. I z chęcią wezmę cię pod opiekę.
- No to widzę, że skoro Maks będzie twoją opieką w szkole to jesteś przyjęta.
- Dziękuję bardzo.- jest udało mi się. Zeszłam ze sceny u zdąrzyłam wyjść z sali, aż ktoś mnie zawołał.
- Jessica tak?- zapytał.
- Tak, a ty to Maks, racja?
- Tak. Miło mi. Jestem przewodniczącym roku i od teraz twoim opiekunem.
- Bardzo mi miło.- powiedziałam z uśmiechem. Chłopak miał rozbudowane barki co świadczyło, że jest wysortowany. Miał cudny głos i pięknym głosem. Był wyższy od mnie o głowę.
- Może dasz mi swój numer. No tak wiesz w razie czego..- zaczął się tłumaczyć.
- Jasne daj mi swoją komórkę, a ty masz i mi się wpisz.
Wymieniliśmy się numerami.
- A może spotkamy się jutro i opowiem ci o szkolę?
- Jasne.
- Jess chodź.- zawołał Zayn.
- Muszę iść, ale napisz mi sms ze szczegółami.
- Jasne. Do zobaczenia.
Uśmiechnął się i zła poszłam w stronę chłopaków.
- Serio? W takim momencie? Dzięki.- poszłam do samochodu. Wkurzyli mnie. Nie mogli poczekać aż z nim pogadam? Boże co ciołki matołki.

niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 2

Po cichu zeszłam do kuchni. W lodówce od razu znalazłam wodę. Byłam zdenerwowana występem. Jako jedyna dwa tygodnie przed rozpoczęciem mogłam iść na casting.
- Co robisz?- momentalnie odwróciłam się, a po moim ciele przeszła fala dreszczy.
- Zgłupiałeś? Nie strasz mnie.- walnęłam Lou w ramię. Wzięłam małą butelkę i szlam na górę.
- Dwa tygodnie.
- Co dwa tygodnie?
- Tyle masz czasu?
- Na co?
- Na zakochanie się we mnie.
- Oj małemu Louisowie się śnią się bardzo nie realne rzeczy.- uśmiechnęłam się i poczochrałam go po głowie.
- Podobam ci się.
- Po pierwsze idź spać bo wali ci się w głowie. A po drugie masz dziewczynę.- wyminęłam go na schodach i poszłam do siebie.
- Dwa tygodnie.- powiedział uchylając moje drzwi od sypialnie. Dostał w twarz z poduszki.

Minęły dwa tygodnie odkąd mieszkam z chłopakami. Siedziałam w salonie i chłopacy się szykowali do wyjścia. Zayn do Monic, Niall do klubu z Harrym, a Liam do rodziców. W domu miałam zostać ja i ON. Podszedł do mnie i zaczął całować po szyi. Później uległam i zaczęłam go całować...

- Pobudka! Za dwie godziny masz być w szkole.- powiedział Liam potrząsając mną.
- Idę.
No błagam w takim momencie? Wstałam i piżamie zeszłam na dół.
- Hej.- powiedziałam zaspana.
- Hej.- powiedzieli.
- Smacznego.- podał mi Lou naleśniki z napisem 11. Spojrzałam na niego z dziwną miną. On się tylko uśmiechnął. Zaczyna mnie denerwować.- Zawieziemy cię bo Dyrka od nas coś chcę.
- Jasne.- zjadłam i poszłam się szykować.
Umyłam się, nałożyłam delikatny makijaż. Włosy zostawiłam jak zawsze rozpuszczone. Założyłam TO.
- Jedziemy?- zapytałam się kiedy była na dole.
- Lou się szykuje.
- Jezuu..- wstałam i poszłam do pokoju. Weszłam bez pukania. Stał bez koszulki i mogłam popatrzeć na jego tors.
- Oczy mam tutaj.- powiedział i zamorzył koszulkę.
- Możesz się sprężyć?
- Idę.
- No w końcu.
Kiedy zeszliśmy wszyscy byli w aucie. Wsiedliśmy i my. Zayn prowadził. Ja, Louis i Harry siedzieliśmy na przeciwko Nialla i Liama którzy pili wodę.
- Co tak długo?- zapytał Zayn.
- Szybki numerek na podłodze.- położyłam rękę na kolanie Boo Bear, a w tym momencie chłopcy wypluli wodę.
- Haha wasze miny. Bezcenne.

______________________________________________________
zapraszam na MÓJ BLOG nie jest on o 1d
ale zapraszam do komentowania

piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 1

Po 15 minach drogi dojechałam pod piękny, nowoczesny dom. Kiedy wyjęłam swoje rzeczy i zapłaciłam kierowcy podeszłam do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem. Nie minęła minuta i drzwi otworzył mi Liam.
- O hej słońce.- powiedział i przytuliłam się do niego.
- Tęskniłam za tobą.- odwzajemnił mój uścisk.
- Chodź do środka.- wziął moje rzeczy i weszliśmy do dużego salonu.- Chłopaki na dół!
- Co jest?- zapytali.
- To jest moja kuzynka Jessica i będzie chodzić z nami do szkoły.
- Hej.- powiedziałam nie śmiało.
- Hej.
- Więc to jest Louis, Zayn, Niall i Harry.
- Miło poznać.- powiedziałam z uśmiechem i poszliśmy po schodach do mojego pokoju.
- Jak ci się podoba?- wyszeptał mi do ucha Louis i aż podskoczyłam.
- Bardzo ładny. Dziękuję.
- A widziałaś to?- otworzył dwoje drzwi. Za jednymi była łazienka, a za drugimi garderoba.
- Nie potrzebnie to szykowaliście.
- Oj nie przesadzaj.- machnął ręką Liam.- Chodź pokażemy ci resztę.
- Jasne.- położyłam swoje rzeczy i poszłam za Lou i Li.
Pokazali mi kuchnie, i jadalnie. Dom utrzymany był w nowoczesnym stylu co mi się podobało.
- Bardzo ładny dom.- powiedziałam w salonie.
- A dziękujemy.- powiedział Zayn.
- Jess dzwoniła pani Mudd i prosiła żebyś przyszła jutro na przesłuchanie.
- No okey, a o której?- zapytałam.
- Na 10.
- Okey, a teraz was przeproszę idę się rozpakować.
Tak jak powiedziałam to zrobiłam. Rozpakowanie zajęło mi jakieś 3 godziny. Kiedy spojrzałam na zegarek i była 21 więc postanowiłam się umyć. Jak zawsze do spania założyłam luźną koszulkę Manchasteru i krótkie czarne spodenki. Jak zawsze ze słuchawkami zasnęłam. Przebudziłam się o 3 i poszłam do kuchni gdyż zaschło mi w gardle.

________________________________________________________________________________
rozdział narazie taki sobie ale później się rozkręci za błędy przepraszam

czwartek, 7 lutego 2013

Prolog

Każda dziewczyna dałaby się pokroić za moje życie. Dlaczego? Oto kilka faktów:
  1. Mój bardzo bliski kuzyn to Liam z One Direction.
  2. Dostałam się do najbardziej obleganej szkoły  w Londynie.
  3. Jadę do mojego kuzyna i będę mieszkała z One Direction!
Tylko jak to się potoczy?
Była godzina 13, a ja ubrana w TO. wsiadam do taksówki. Włosy jak zawsze loczki rozpuszczone, a na twarzy delikatny makijaż.